Jerzy Kosałka "Targowisko (...)" / wernisaż
Jerzy Kosałka
,,Targowisko. Wystawa awangardowego, niekomercyjnego artysty, w podeszłym wieku, w kryzysie tożsamości".
Kuratorka: Justyna Łada
Wernisaż: 5 września, sobota, 18.00
Wstęp wolny
BWA Ostrowiec Świętokrzyski
„Targowisko” Jerzego Kosałki jest gestem radykalnym, a zarazem przewrotnym. Artysta, który od dekad konsekwentnie podważa hierarchie, konwencje i narodowe mitologie, powraca do własnego dorobku, lecz czyni to w sposób całkowicie niezgodny z oczekiwaniami wobec „retrospektywy”. Zamiast linearnej narracji, muzealnej powagi i uporządkowanego archiwum otrzymujemy bazar, targ staroci, chaotyczną, kampową, wizualnie przeładowaną przestrzeń, w której artysta rozstawia swoje stanowiska niczym handlarz pamięcią, ironią i własną legendą.
To site-specific, które wykorzystując przestrzeń galerii przepisuje ją na nowo. Kosałka tworzy w niej tymczasową architekturę. Rozstawia skrzynki, gabloty, ciemnozielony foliowy bazarowy namiot oraz układy, przypominające krakowską Bramę Floriańską czy warszawski Barbakan, obwieszone obrazami od podłogi po sam sufit. Ten gest jest wymownym performansem tożsamościowym. Artysta świadomy własnego miejsca w historii sztuki, kryzysu, który dotyka zarówno jego pokolenie, jak i współczesne pole sztuki, decyduje się na formę, która odmawia patosu i stabilności.
Jerzy Kosałka od lat posługuje się pozornie absurdalnym humorem, który w rzeczywistości jest precyzyjnym narzędziem analizy. Jego prace są jak ostrze ukryte w żarcie - śmieszą,
by za chwilę odsłonić gorzką prawdę. Dotyczy to zarówno komentarzy politycznych, jak i tych odnoszących się do pola sztuki. Widz wchodzący na wystawę trafia w przestrzeń, która działa jak archiwum w ruchu. Kosałka zestawia ze sobą prace powstałe na przestrzeni kilku dekad, zarówno kultowe obiekty, makiety performatywne, intertekstualne komentarze do historii sztuki, polityki i narodowych narracji, wrocławskie mitologie, ale także te, w których artysta bawi się własnym wizerunkiem oraz statusem. Wśród nich znajdziemy m.in.: „Bitwę pod Kłobuckiem”, „Do widzenia”, „Instalację wodno‑elektryczną”, „Kosałce Naród” oraz „Kosałka Narodowi”, „Polską żółć”, czy „Zabawkę terapeutyczną dla dorosłych”. Obok nich pojawiają się makiety performansów: „Krzesło Kantora”, „Adam Rzepecki podwyższa Rysy”, czy „Bohater”, czyli miniaturowe, lecz pełne energii zapisy działań, które w historii polskiej sztuki funkcjonują jako gesty oporu, absurdu i twórczej niezgody. W „Targowisku” szczególnie wybrzmiewają prace intertekstualne, takie jak: „Kosałka Opałka dwa kije”, „Susid Siudmak mylą mi się” oraz trzy nowe prace z cyklu „Bardzo dobre obrazy”: "Chciałbym mieć ten obraz bo jest drogi", "Chciałbym mieć ten obraz bo jest sławny", "Chciałbym mieć ten obraz bo jest słynny".
Wystawa powstaje w momencie, w którym polskie środowisko artystyczne mierzy się z intensywną debatą dotyczącą ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów, statusu twórców, ekonomii pracy artystycznej i roli instytucji. Kosałka, wierny swojej punkowej, anarchizującej naturze, zamiast komentować wprost te kwestie, stworzył przestrzeń, która sama stała się wymownym komentarzem. Jego „Targowisko” jawi się jako metafora prekaryjności twórców, chaosu pola sztuki oraz konieczności handlowania własną tożsamością. Artysta pokazuje dziś, że jego dorobek, choć kultowy, może zostać wystawiony na sprzedaż jak starocie na bazarze. To gest autoironiczny, ale też głęboko krytyczny wobec systemu, który zmusza artystów do nieustannego performowania własnej wartości. W tej wizualnie kampowej, chaotycznej, pełnej humoru i goryczy przestrzeni Kosałka tworzy wystawę, która jest manifestem twórczej niezgody.

